Powrót do Sylwetek Lotniczych

Józef Mironiuk płk








Urodził się 12 września 1923 roku we wsi Jakówki koło Janowa Podlaskiego. w rodzinie chłopskiej. Był najstarszym synem Pawła (1889 r. – 24.12.1941 r.) i Julianny Mironiuków. Miał siedmioro rodzeństwa, siostry: Mariannę, Stanisławę, Weronikę, Annę, Janinę oraz dwóch braci: Antoniego i Tadeusza. Ich ojciec przez pewien czas był sołtysem Jakówek. Do 1939 roku ukończył 2 klasy gimnazjum w Leśnej Podlaskiej. Trzecią i czwartą klasę ukończył na tajnych kompletach. Przed wojną Józef znał wielu Żydów, głównie spośród szkolnych kolegów. W wywiadzie dla Muzeum Historii Żydów Polskich wspomina : „Na świadectwach pisało tak, to pamiętam, widziałem, bo mówili, że i w dokumentach: Polak, tam Chaim jakiś tam, wyznania mojżeszowego, Mironiuk Józef, Polak, wyznania rzymsko-katolickiego. Była jedna prawosławna w naszej klasie (...) zgubiłem nazwisko. Ewa, tak, wyznania prawosławnego, czyli była demokracja w dużym zasięgu, Polacy, tylko wyznanie, wyznanie dzieliło”. Niemcy wkroczyli na tereny podlaskiej Jakówki w październiku 1939 r. Od tego czasu sytuacja Mironiuków zaczęła się pogarszać. Ojciec, głowa rodziny, zmarł pod koniec 1941 roku na tyfus i całe gospodarstwo znalazło się na utrzymaniu 20-letniego wówczas Józefa. Uprawa roli była utrudniona, ponieważ zabrano im prawie wszystkie konie, a z powodu obowiązku zdawania Niemcom tzw. kontyngentu, czyli części płodów rolnych, jedzenia było bardzo mało. W czasie wojny należał do AK, miał pseudonim „Młot”. Brał udział w 3 akcjach na pociągi z bronią w ręku rabując Niemcom wszystko, co było przydatne organizacji. Wielokrotnie przenosił broń na akcje. Po uderzeniu Niemiec na ZSRR w jego okolicy Niemcy założyli 3 obozy jenieckie: Kariło, Biała Podlaska i Małaszewicze. W pierszym okresie z tych obozów udawało się uciec wielu jeńcom radzieckim, których z wujkami i kuzynem przeprowadzali przez rzekę Bug. Akcje te odbywały się nocami. Przeprowadzili około tysiąca jeńców. Przez 23 miesiące w jego rodzinie ukrywano polskich Żydów zbiegłych z gett w Białej Podlaskiej i Małaszewiczach. Niektórzy z nich żyją do dziś.

15 listopada 1945 roku wstąpił do wojska. Na punkcie mobilizacyjnym w Siedlcach skierowano go do kompanii szkolnej w Lublinie-Majdanku. Zdał egzamin do szkoły lotniczej.

Z początkiem grudnia znalazł się w Zamościu i rozpoczął szkolenie. Ponieważ został uznany za syna kułaka, przesunięty został z działu pilotażu do działu technicznego. Przeszkolił się w zakresie sprzętu uzbrojenia samolotów szturmowego Ił-2, bombowego Pe-2, myśliwskich Jak-7, Jak-9, Ła-5, Ła-9, P-39 Aircobra. Na koniec grudnia 1945 roku został awansowany do stopnia starszego sierżanta i skierowany do 5 pułku lotnictwa szturmowego w Modlinie. Miesiąc później pułk przebazowano do Łodzi na lotnisko Lublinek.

W maju 1946 roku został oddelegowany na kurs techników do TSWL w Warszawie-Bemowie. Ukończył go w grudniu, otrzymał dyplom technika i awans do podporucznika służby uzbrojenia lotniczego. W pułku objął stanowisko technika uzbrojenia 2 eskadry.

W 1948 roku jednostka została przebazowana do Elbląga, co zbiegło się z awansem do porucznika. W 1950 roku został przeniesiony do 7 pułku lotnictwa bombowego w Malborku na stanowisko inżyniera uzbrojenia. Obsługiwał dwusilnikowe samoloty Pe-2, Tu-2. 2 lata później kolejne przebazowanie do Bydgoszczy, gdzie formowała się 15 Dywizja Lotnictwa Bombowego.

W 1953 roku dostał awans na kapitana, przeszedł szkolenie na odrzutowe bombowce Ił-28 i zmienił lotnisko na Warszawę-Bemowo. Po roku przniósł się do Modlina.

W 1955 roku w Wojskowej Akademii Technicznej przeszkolił się na nowe typy uzbrojenia strzeleckiego, bombowego, bomb i zapalników, oraz przyrządów celowniczych w tym celowników do bombardowania bez widoczności ziemi.

W kolejnym roku awans na majora i przeniesienie do 15 Dywizji Lotnictwa Bombowego na etat starszego inżyniera uzbrojenia dywizji. Dowódca dywizji gen Paździor przydzielił mu dodatkowo funkcję Komendanta Twierdzy Modlin.

W1958 roku dywizja przeniosła się na lotnisko Powidz. Tam zachorował na reumatyzm i został przeniesiony na stanowisko Komendanta Poligonu Doświadczalnego Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych w Muszakach koło Nidzicy. Pełnił również funkcję dowódcy garnizonu Muszaki.

W 1961 roku dostał awans na stopień podpułkownika i objął etat w Szefostwie Zamówień i Dostaw Sztabu Generalnego. Od 1965 do 1979 roku brał udział w zakupach niemal wszystkich typów samolotów i śmigłowców bojowych i transportowych dla lotnictwa wojskowego. Został w tym celu przeszkolony na wydziale handlu zagranicznego SGPiS.

W 1981 roku oddelegowany do Biura Radcy Handlowego w Moskwie na stanowisko starszego referenta lotniczego. Trzy lata później po wysłużeniu 40 lat w lotnictwie został zdemobilizowany i przeniesiony w stan spoczynku.

Odznaczony Odznaką Grunwaldzką, Medalem Zwycięstwo i Wolność, Srebrnym i Brązowym Medalem za Zasługi dlaObronności Kraju, Złotym, Srebrnym i Brązowym Medalem Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny, Medalem za Udział w Walce o Berlin, Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem X lat Polski Ludowej, Medalem Zasłużony dla Lotnictwa, Medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, Dyplomem PAJA dla uczczenia tych, którzy przyszli z pomocą

Fragment wywiadu jaki udzielił Józef Mironiuk:

Początki pomocy

Przez całą wojnę Józef Mironiuk działał w AK. Po ataku Niemiec na Związek Radziecki w czerwcu 1941 r. jego wujowie, Mikołaj i Antoni Iwaniukowie poprosili go o pomoc w przeprowadzaniu jeńców radzieckich za Bug. „To był pierwszy chrzest taki mój pomocy dla ludzi, którzy byli zagrożeni”. Wtedy jeszcze, jak mówi pan Józef, Niemcy nie mordowali Żydów „w sposób zorganizowany”. W lipcu 1942 r. naziści rozpoczęli likwidację getta w Białej Podlaskiej. Pod koniec akcji likwidacyjnej w lipcu następnego roku Mikołaj Iwaniuk poprosił Józefa, żeby ukrył u siebie uciekinierów z getta. 

„To już był 43. rok, (...) już potem Białą Podlaską zlikwidowali, było wiadomo, że już Żydów niszczą. I teraz, 43. rok, wujek (...) Mikołaj, to on był młodszy i dziarski taki w budowie, bo Antoni był starszy, to był ten chrzestny ojciec, tak i ja byłem u niego i on mówi tak: ››Słuchaj, dużo tych Żydów jest, tych, którym by trzeba było pomóc.‹‹ Ja mówię: ››W jaki sposób pomóc?‹‹ ››U was jest liczna rodzina, u was szukać nie będą, jakieś tam schronisko zrobicie, oni resztę sami zrobią, ażeby tam przechować.‹‹ A ja mówię: ››A jak karmić, jak my sami nie mamy prawie co jeść?‹‹ ››Będziemy jakoś się składać‹‹”. [Audio 1]

Pierwsi Żydzi ukrywali się na terenie gospodarstwa Józefa Mironiuka tylko przejściowo. Rodzina Mironiuków udzielała im schronienia przez dwa, trzy dni, dawała żywność, po czym ukrywający się zmieniali miejsce pobytu.

Rodzeństwo Goldszeftów i Wolf Englender

Pewnego dnia w gospodarstwie Mironiuków pojawił się pierwszy z braci Goldszeftów. Po niedługim czasie doszedł drugi brat, który uciekł z obozu pracy przy lotnisku w Małaszewiczach. Bracia nazywali się Motel i Szloma. Następnie dołączył do nich Wolf Englender. Józef rozpoznał go od razu, bo rodzina Englendera miała przed wojną cukiernię w Janowie Podlaskim, miejscowości o kilka kilometrów oddalonej od Jakówek. U państwa Mironiuków ukrywała się także siostra Goldszeftów – Perla. Nie mieszkała jednak u nich przez cały czas - część miesiąca spędzała u Mikołaja Iwaniuka lub w innej, trzeciej kryjówce (prawdopodobnie w Wólce Polinowskiej).

Ostrożne ukrywanie

Wszyscy mieli pseudonimy – polskie imiona nadane im przez Mironiuków, aby w razie nieuważnej rozmowy imieniem nie zdradzić ukrywanych: Szloma był Jankiem, Motel - Mietkiem, Perla - Perełką, Wolf - Władkiem.
Rodzina obawiała się ujawniać obecność Żydów nawet przed dziećmi. Starszemu rodzeństwu Józefa bracia Goldszeft zostali przedstawieni jako robotnicy z sąsiedniej wsi. Młodsze rodzeństwo nic nie wiedziało, że przebywają w gospodarstwie, chociaż czasem nieświadomie pomagało w ich ukrywaniu. Pan Józef opowiada:

„Przecież kiedyś tym braciom, tym najmłodszym, coś nie było czasu, to [matka] taką siatkę dała, siatkę, worek taki: ››Ten chleb weź, zanieś do stodoły, połóż na krześle.‹‹ ››A komu tam to?‹‹ ››Dla myszy.‹‹ No i zanieśli to, położyli na krześle, wyciągnęli, usiedli w kąteczku, patrzeć jak te myszy przyjdą. No, ale posiedzieli, ten chleb pachniał tak, to oni odłupywali te kawałki, a ci siedzą tam w sianie, patrzą się, też chcą jeść”.

Kryjówki

Kryjówki, w których przebywali Żydzi, były trzy. Pierwsza z nich mieściła się w stodole oddalonej od ścisłego zabudowania gospodarstwa, poza wsią, gdzie była także suszarnia tytoniu i studnia. Kryjówka była umieszczona w narożniku stodoły, za słomą. Józef Mironiuk opowiada : „Wpełzali od tego klepiska całego od środka, takim tym tunelem, małym ledwie, ledwie i tu maszyną taką do młócenia zastawiane było, że odstawić to z zewnątrz można było, bo on pełzając to by tej maszyny nie odepchnął i to zatknięte było, czyli schronisko”.

Ta kryjówka została jednak odkryta przez sąsiada. Przechodząc, usłyszał rozmowy i powiedział matce Józefa, że to niebezpieczne, bo Niemcy mogą spalić całą wieś. Józef zapobiegł denuncjacji dzięki pomocy kolegów z AK, którzy zagrozili sąsiadowi konsekwencjami w razie, gdyby wydał Żydów Niemcom. Dla bezpieczeństwa kryjówkę trzeba było zmienić.

Drugi schron miał się mieścić w składzie na narzędzia gospodarskie, nieopodal jednak była posesja sąsiada, którego psy, czując obcego, zaczynały strasznie ujadać. Ledwo skończyli budować kryjówkę, a już należało znaleźć inne miejsce.

Trzecia i ostatnia skrytka znajdowała się w oborze: „W ziemi wykopa[liśmy] ziemiankę, belkami grubymi nałożone, ziemią nasypane, już było robione też, że gdyby palili wieś, (...) to ziemia była na tym nałożona, a wejście, wyjście było pod żłobem do karmienia (...) wentylacja była wyprowadzona pod spodem na zewnątrz i tam była nagromadzona słoma tak nieładnie, już tak się rozrzuciło, że to na bieżący użytek. I stamtąd to powietrze dobre [dochodziło].”

Kryjówka stosowana było tylko w momencie zagrożenia, na przykład rewizji. Ukrywani, którzy większość czasu przebywali na strychu obory, w razie niebezpieczeństwa mogli szybko zejść pod ziemię. Gdy Niemcy przychodzili z psami, Józef Mironiuk szybko rozrzucał przed wejściem obornik – jego zapach neutralizował wszystkie inne zapachy i psy nie wyczuły ukrywanych.

Pożywienie

Najtrudniejsze, według Józefa, było zorganizowanie jedzenia dla kilku dodatkowych osób. Ale zastrzega: „Baranina czy kiedyś kura była, rosół, to tak samo, oni dostali to samo, co i my. (…) Ziemniaki, marchew, buraki, cebula, ogórki, kasze różnego rodzaju, fasole… A to była podstawa życia i koniecznie mięso było potrzebne, trudno było, nawet z mlekiem było trudno, bo trzeba było zdawać jako kontyngent. Ale to się zawsze jakoś z tego wybrnęło”. [Audio 2]


Czujność Józefa Mironiuka

Józef Mironiuk narzeka na niefrasobliwość ukrywanych: „ Kiedyś chciałem sprawdzić ich, podszedłem, to nie czuwali. Można było wejść tam aż do nich i ich po prostu… i to mnie najbardziej denerwowało, że oni sami nie czuwali. Ja czuwałem, żeby im się nic nie stało.”

Pewnego razu Wolf Englender wyprosił u Józefa kupno perfum. 
„Kupiłem wodę kolońską. To trudno było dostać, kupiłem mu. Ja kiedyś zachodzę tam do stodoły, bo byli w stodole, bo było dość ciepło, a on się naperfumował! »Co ty, co ty za wariactwo wyprawiasz?!« »No co, co, przecież to tak…« »A jak ktoś przyjdzie, to co? Przecież na wsi to nikt się wodą kolońską nie perfumuje, co ty, to jak to wygląda?« I ja byłem taki wkurzony. Taka miednica była, to właściwie takie drewniane było korytko, szaflik taki, z wodą, co myli się i ja mu to na łeb wywaliłem. I on: »Czyś ty zwariował?« Ja mówię: »Umyj się natychmiast i wywietrz to swoje dziadostwo, tu masz śmierdzieć tak, jak wszyscy«”  [Audio 3]
.

Koledzy z AK

Do pomocy Żydom Józef wykorzystywał również swoje znajomości w partyzantce: organizował dla nich ubranie i broń, a następnie umieszczał w AK. Nie mógł niestety pomóc większej ilości osób, gdyż spotkał się z dezaprobatą kolegów z AK: „Bałem się już, bo powiedzieli mi: ››Co ty, Żydów uzbrajasz, a dla swoich nie masz?‹‹”.

Po wojnie

W lipcu 1944 r. na tereny Jakówek wkroczyły wojska radzieckie. Zaczęły się prześladowania żołnierzy AK, przymusowe wcielenia do Armii Radzieckiej, aresztowania i inne represje. Aby tego uniknąć, Józef Mironiuk uciekł ze swojej wsi. Nie było go w momencie opuszczania kryjówki przez Żydów. Ocalali wrócili do swej rodzinnej miejscowości – Janowa Podlaskiego.

Józef Mironiuk wstąpił do wojska, służył w lotnictwie aż do emerytury. Ożenił się i zamieszkał w Krakowie

Perla Goldszeft wyszła za mąż. Wraz z mężem Noachem Rodzynkiem otworzyli wytwórnię wód gazowanych. Potem wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych, podobnie jak Szloma Goldszeft (który zmienił nazwisko na Pinkus Ajzenberg) i Motel Goldszeft. Wolf Englender zamieszkał w Argentynie.

Po wojnie kontakt z panem Józefem utrzymywała tylko Perla. Przyjeżdżała do Polski w odwiedziny, głównie do Franciszki Olesiejuk – kuzynki Józefa Mironiuka, która mieszkała w Romanowie. Odwiedzała też Kraków, gdzie spotykała się z Józefem i zapraszała go w odwiedziny do siebie, do Stanów Zjednoczonych. Mironiuk pojechał do niej dopiero na emeryturze.

Wszyscy ocalali złożyli swoje oświadczenia o ukrywaniu w gospodarstwie Mironiuków. Na ich podstawie Instytut Yad Vashem w 1989 i 1992 roku przyznał ratującym tytuły Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Józef Mironiuk wielokrotnie opowiadał historię pomocy Żydom udzielanej przez jego rodzinę. Często brał udział w spotkaniach z młodzieżą z całego świata organizowanych przez Muzeum Galicja. Był aktywnym członkiem Polskiego Towarzystwa Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

W 1989 r. tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata otrzymali:
Julianna Mironiuk z d. Iwaniuk (1899 r. - 1976 r.) wraz z córkami:
Marianna Wachowiec z d. Mironiuk (ur. 01.01.1921 r.)
Stanisława Barańska z d. Mironiuk (1929 r. – 2000 r.)

Mikołaj Iwaniuk, brat Julianny (1887 r. - 1979 r.) wraz z córką:
Franciszką Olesiejuk z d. Iwaniuk (ur. 23.08.1924 r.)

W 1992 r. tytuł Sprawiedliwych wśród Narodów Świata otrzymali:
Józef Mironiuk (12.09.1923 r. – 31.01.2010 r.), syn Julianny
Anna Paśnik z d. Mironiuk (1926 r. - 1988 r.) córka Julianny

Osoby, którym udzielili pomocy:
Rodzeństwo Goldszeft: Szloma (ur. 1929), Motel (ur. 1914 r.) i Perla oraz Wolf Englender (ur. 1917 r.)
http://www.sprawiedliwi.org.pl/?id=222&a=osobalist&cid=4






















Józef Mironiuk mieszkał w Krakowie. Do końca swoich dni był aktywnym członkiem naszego Oddziału, prowadził naszą Kronikę.

Zawsze pogodny i życzliwy.

Zmarł 31 stycznia 2010 roku. Zgodnie z Jego wolą pogrzeb odbył się w rodzinnym Janowie Podlaskim.

Nie możemy pogodzić się z Jego stratą.

Będzie nam Go brakowało.



Powrót do Sylwetek Lotniczych

Powrót do Strony Głównej



Stronę wykonał Henryk Kwapisz

Aktualizacja: 9 lutego 2009r.